„The Equalizer” czyli bezlitosny Denzel Washington.

the-equalizer-2014-012

Trochę czarnego kina. 

Dziś przytulimy się do bardziej premierowego tytułu jakim jest „The Equalizer”, w biało-czerwonych słowach przetłumaczony na „Bez litości”. Film swoją premierę miał w 2014 roku, naturalnie obejrzałem go legalnie ui(S)zczając opłatę za prąd i internet przy ściąganiu z torrentów.
Na liście moich ulubionych (a raczej najbardziej cenionych przeze mnie ) aktorów, zaraz za Robertem de Niro znajduje się  Denzel Washington. Aktor od dziesięciu lat wybiera scenariusze – może z wyjątkiem produkcji „Deja vu”. –  które nie tylko intrygują ale zabarwiają kinematograficzną rzeczywistość w charakterystyczny czarny posmak. Naturalnie nie nawiązuje w tym momencie do koloru skóry aktora.
„The Equalizer” to z pozoru prosta, oklepana historia byłego agenta amerykańskich sił specjalnych, który zupełnie niechcący podpada rosyjskiej mafii i zmuszony jest wrócić na chwilę do swojego starego zawodu. W całym pozornym „banale” odnaleźć możemy „coś”, czego nie można nazwać amerykańską monotonią kina.

Pamiętam kilka lat temu (jak studiowałem zapewniający zawód kierunek pt. filmoznawstwo) uczono nas o konstrukcji filmu gatunku Thriller. Scenariusz filmu i pomysłowość reżysera Antoina Fuqua złamała podstawowe zasady tworzenia obrazu, otaczając je mianem „archaicznych”.
Autorzy filmu użyli współczesnych zabiegów psychologicznych, które wypełnili w zupełnie nowe, nieużywane wcześniej pomysły realizatorskie. Film nie tylko bawi i intryguje, ale zaskakuje nawet najbardziej zagorzałego kino-maniaka swoją świeżością i oryginalnymi rozwiązaniami. „The Equalizer” nie jest kolejną produkcją kierującą się zasadami „zabijaj każdego tak aby na ekranie było jak najwięcej krwi”.Miłym zaskoczeniem dla mnie była jakość dialogów i częste ucinanie scen niepotrzebnego mordobicia…

Jedyny ironiczny uśmiech jaki pojawił się na mojej twarzy, był skutkiem „muzyki i metafor z Matrixa” w ostatnich scenach filmu… Nie zmienia to jednak  faktu, że była to kropla dziadostwa w oceanie dobrej kinematograficznej roboty zaprezentowanej w „The Equalizer”.

Reklamy
Otagowane ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: