Legalizacja marychy – zdanie terapeuty i artysty w jednym.

x

Gdzie tu sens? 

Jak cześć z Was już wie, jestem potencjalnym terapeutą uzależnień. W życiu codziennym oprócz realizacji studiów, zajmuję się również muzyką i zabawą w sztukę na wszelki możliwy sposób. Co taka osoba jak ja może powiedzieć na temat legalizacji marihuany? Skrajne połączenie terapeuty rozumiejącego problem uzależnień i artysty walczącego o wolność słowa i czynu rodzi, wydaje mi się, że bardzo ciekawe i rozsądne poglądy w tytułowym temacie.
Nie będą Was trzymał w niecierpliwości. Na wstępie przyznam otwarcie, że jestem zwolennikiem „legalizacji marihuany w Polsce”. Swoje zdanie postaram się dzisiaj otulić w koronne argumenty, które zaważyły o mojej deklaracji.
Na początek przyjrzyjmy się szkodliwym działaniom specyfiku w momencie jego zażycia. Marihuana jako środek psychoaktywny, powoduje miedzy innymi :wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie tętna, ataki duszności, pocenie się i zaburzenia koordynacji ruchowej. Wszystkie te objawy możemy  zauważyć, przy zbyt szybkim wypaleniu zwykłego papierosa tytoniowego.


Czy można przedawkować marihuanę? Nigdy nie słyszałem w swojej praktyce uniwersyteckiej, jak i w kręgach artystycznych o przedawkowaniu tytułowego specyfiku. Zagłębiając się w lekturę i czytając współczesne artykuły specjalistów tej dziedziny, nie znajdziemy żadnych informacji odnośnie tego tematu. Przedawkowanie marihuany jest a-wykonalne ponieważ aby do jego doszło potencjalny śmiertelnik musiałby spalić ponad 3 kg suszu w ciągu 24 godzin. Dla zobrazowania: z jednego grama marihuany dobrej jakości, możemy skręcić dwa blanty (tzn. papierosy z marihuaną), o długości krótkiego papierosa tytoniowego. Aby spalić 3 kg marihuany delikwent musiałby wypalić 6 000 blantów w ciągu doby. Jest to nie tyle a-wykonalne pod względem czasowym, co czysto technicznym. Osoba permanentnie palącą narkotyk prędzej czy później po prostu by zasnęła. Tak jak w przypadku alkoholu (urwany film, krótkie działanie którego nie pamiętamy i nagłe zaśnięcie). W tym wypadku palacz nie wytrzymałaby w stanie pobudzenia nawet połowy doby.
Mimo tego, że marihuany nie można przedawkować jej przeciwnicy malują swoje transparenty w hasła związane z „uzależnieniem” i „ilością samobójstw” pod wpływem tego środka. Okej, zgodzę się z tym. Jednak ja stawiam inne pytanie . Czy osoby te pomyślały, że działanie legalnie sprzedawanego alkoholu niesie za sobą to samo ryzyko? Chętnie sprowokowałbym nawet dyskurs zastanawiając się czy alkohol  nie niesie za sobą poważniejszych skutków.
Kolejnym koronnym argumentem „za” jest walka z przestępczością zorganizowaną w Polsce. Legalizacja trawki była by solidnym ciosem finansowym dla polskiego półświatka, zyski ze sprzedaży tego narkotyku są ogromne. Zapewniają łatwy, brudny pieniądz i pomagają środowiskom przestępczym w  ich rozwoju.
Zastanówmy się teraz, czemu legalizacja marihuany nie jest wygodna dla naszego rządu? Po pierwsze duża ilość niedoinformowanych przeciwników marihuany miałaby poważny wpływ na sondaże wyborcze. Po drugie legalizacja marihuany nie byłaby zyskowna dla budżetu naszego kraju. Pomimo potencjalnej akcyzy jej cena nie mogłaby znacząco różnić się od tej dostępnej na czarnym rynku. Po trzecie istnieje ryzyko, że Polska mógłby stać się głównym źródłem przemytu narkotyku do innych krajów Europejskich. Nasza opinia na ich tle mogłaby zostać nadszarpnięta. No bo w czym jak w czym ale w lizaniu dupy innym narodom jesteśmy najlepsi.
Najbardziej przemawiających do mnie argument, popierających legalizacje zostawiłem na koniec. Chodzi mi o to, że osoba chcąca spróbować trawki zrobi to bez problemu prędzej czy później. Znalezienie dilera zajmie jej kilka dni, po kilku miesiącach jej wiedza będzie już wystarczająco duża aby wybierać miejsca zakupu marihuany sugerując się ceną i jakością towaru. Zakup marihuany w Polsce jest tak samo łatwy jak zakup bułek w spożywczaku. I tu się pojawia problem. Istnieje możliwość, że kupno marihuany w mało wiarygodnym źródle może skończyć się całkowitym rozwaleniem naszej wątroby. Aby zmniejszyć koszty produkcji handlarze sprzedają trawkę z domieszkami rożnego rodzaju świństw (będącymi pochodnymi tzw. dopalaczy). Często zdarza się również, że sprzedawana marihuana pryskana była wcześniej chemicznymi wspomagaczami (używanymi często w przypadkach, gdy jest ona hodowana w warunkach domowych). Legalizacja i kontrolowana jakość towaru mogłaby uratować wiele osób przed nieciekawą przygodą z „nieznanym”.

Reklamy
Otagowane

2 thoughts on “Legalizacja marychy – zdanie terapeuty i artysty w jednym.

  1. Kinga Kuszak pisze:

    wole Cie z zarostem ;p

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: