I gdzie jesteście patrioci?

kr

Biało-czerwona hipokryzja.

Jak już kiedyś pisałem są trzy dziedziny dyskursów, w których nienawidzę brać udziału. Sport, motoryzacja i polityka. Spoceni faceci lub dziwnie umięśnione kobiety na boisku i nowinki motoryzacyjne (które w godzinę zostałyby zabite przez polskie drogi) pozostawię bez komentarza.
Co do ostatniego filaru mydlanych rozmów, cóż… To, że oszuści (niezależnie od ich ugrupowań) są znienawidzonym odłamem burżuazyjnej części społeczeństwa, nie trzeba podkreślać.  Mimo to, zgodnie z tekstem dezyderaty „nawet głupcy i ignoranci, oni też mają prawo do swojej opowieści”.  Szkoda w tym wszystkim, że ich opowieści mają tak rażący wpływ na nasze życie.
Nie chcę pisać banałów, choć ciężko ich unikać poruszając temat politycznego półświatka. Nie skupię się dziś na błaznach z sejmu, a na podejściu polaków do kurtyn teatru polskiej polityki. Z przykrością stwierdzam, że przyzwyczailiśmy się do ciągłych afer, smrodu błędnych decyzji, walki o stołki, wygody materialnej i chamskich zachowań polskich polityków. Polacy nie tylko się znudzili, ale co gorsza pogodzili i przyzwyczaili do sposobu funkcjonowania pseudo rządzących.


Tak jak już kiedyś pisałem i wyjaśniałem – nie czuję się patriotą. Nie zmienia to faktu, że jestem bacznym obserwatorem i widzę co się dzieje z naszym krajem.  To, że inne narody mają z nas bekę i nic dla nich nie reprezentujemy – mam gdzieś. Przynajmniej terroryści nie traktują nas poważnie, choć wielu polskich krawaciarzy robi wszystko aby było inaczej.
Nie mogę pogodzić się z faktem, że w tak bogatym i różnorodnym w personalia kraju,  nie ma głosu, który stałby się alternatywą dla wszystkich zgrzybiałych partii politycznych.  Naprawdę uważam, że nie trudno by było o poparcie dla partii, która wyciągnęłaby rozsądne wnioski z funkcjonowania starych, zdziadziałych ugrupowań. Załóżmy, że potencjalna partia (choć wole określenie „ludzie”) postawiłaby trzy priorytety jakimi jest socjal, opieka medyczna i edukacja.  Ludzie Ci mogliby całe pieniądze wydawane na wojsko, kościół, budżety reprezentacyjne, nierentowne inwestycje i inne śmieszne elementy poświecić na wcześniej wspomniane, trzy priorytetowe zadania.  Wiem, że zawsze znajdą się przeciwnicy. Ludzie, którzy dopatrują się problemów praktycznych w mojej artystycznej wizji lub zupełnie się z nią nie zgadzają.  Doceniam waszą wiedzę i  odmienne zdanie. Mimo to proponuje Wam zapomnieć na chwilę o oklepanych stwierdzeniach będących synonimem słów: „może gdybyśmy zaczynali od zera, bez długów i problemów byłoby to realne. Jednak w aktualnej sytuacji jest to niemożliwe.” Jeśli nadal macie problem z wyobrażeniem sobie mojej projekcji, strzelcie sobie setkę. Jeśli to nie pomoże strzelcie… sobie w łeb.
Wróćmy jednak na ziemie. Pytanie, które dzisiaj stawiam brzmi następująco… 

Czy są w naszym kraju jeszcze patrioci?

Jeśli tak to gdzie i czemu nic nie robią z zaistniałą rzeczywistością? Używając słów „patrioci”, naturalnie nie mówię  o ludziach wybierających przy urnach mniejsze zło dla naszego kraju. Nie mówię o tych personach, które uwielbiają krytykować polską rzeczywistość za zamkniętymi drzwiami. O tych, którzy uważając się za patriotów wybierają otwieranie prywatnych kancelarii, gabinetów chirurgicznych lub hoteli. Patriotyzm nie dotyczy również tych, którzy  głosują na partię nie trzymając wcześniej w rączkach jej programu.  O moich kochanych narodówkach nie potrafiących pisać w języku ojczystym. O artystach dumnie pozujących na ściankach do kolorowych czasopism, którzy głośno głoszą swój patriotyzm, a nie mają pojęcia kto aktualnie jest premierem naszego kraju.

Obudź się P/polsko! 

Jeśli są w tym kraju patrioci, to niech zaczną robić coś dla swojej ojczyzny. Po pierwsze wykastrują patriotów pozorantów.  Jeszcze raz powtórzę, nie uważam się za patriotę i nie muszę w tym wszystkim uczestniczyć. Jednak dlaczego drażni mnie plastikowy patriotyzm i ogólna zgoda na dzisiejszy obraz polityki? Ponieważ czwartą rzeczą, której nienawidzę jest hipokryzja.
Dla znających się na metaforach i synonimach powiem jedno. Najlepiej by było jakbyście wyszli na ulice i wynieśli polskich polityków (pozbawiając ich drogich ubrań i zegarków Tiffanego) na krzyżach z sejmu (najlepiej płonących). Wiem, że to tylko moje marzenia. Kto mi zabroni? Pół biedy, że nie jestem polskim hipokrytą, tzn. chciałem powiedzieć patriotą.

Advertisements
Otagowane , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: