„Mister Barańczak” – Teatr Nowy w Poznaniu

kr

O tak… 

Miodowy ale jeszcze trochę zimowy wieczór i 120  minut sztuki przez duże S, albo i nawet SZ… Odwiedziłem Teatr Nowy tym razem z tatą – który już od dawna chciał przyjrzeć się inscenizacji życia swojego kolegi po fachu – aby obejrzeć widowisko  pt. „Mister Barańczak”. W przeciwieństwie do swojego towarzysza artystycznej podroży wiedziałem o Stanisławie Barańczaku stosunkowo niewiele.  Sztuka przedstawiała  cyt. „dzień z życia poznańskiego poety-nonsensisty, czyli muzyczno-liryczną próbę podsumowania oryginalnego i translatorskiego dorobku Stanisława Barańczaka”. Brzmi trochę groźnie, i słusznie. Teksty Stanisława Barańczaka nie zawsze należały do prostych, jednak w swej kompozycji pozwalały zrozumieć,  że zabawa słowem to nie tylko ryby, dymy i kominy. Wybór tekstów, reżyserie i przede wszystkim opracowanie muzyczne spektakl zawdzięcza Jerzemu Satanowskiemu. Przyznam szczerze, że to właśnie jego nazwisko zmotywowało mnie do poznania „Mistera”. Do tej pory znałem wspomnianego twórcę głownie z współpracy z byłym Dyrektorem Teatru Nowego – Januszem Wiśniewskim. Jerzy

Satanowski napisał wtedy przesiąkniętą mrokiem muzykę do spektakli takich jak „Burza”, „Opera Kozła” czy „Koniec Europy”. Na marginesie wspomnę ze niedługo napisze więcej o twórczości Wiśniewski- Satanowski, bo zajmuje ona szczególe miejsce w moim życiu.

Wracając do „Mister Barańczaka”…

W rolę tytułową wcielił się wybitny poznański aktor Mariusz Puchalski, pozostałą część obsady stanowili głownie aktorzy młodszego pokolenia.  Różnica wieku idealnie pasowała do sposobu  inscenizacji  wybranych tekstów – słuchacz/ uczeń, herold  / nauczyciel.  Ku mojemu zdziwieniu jednak muszę przyznać, że młodsi aktorzy z większą łatwością i przygotowaniem zaprezentowali twórczość Barańczaka.  Dlaczego?  Za równo w moim odczuciu jak i widzów siedzących „bliżej niż dalej” kondycja głównego aktora dawała do myślenia.  Nie ujmując wybitnemu Mariuszowi Puchalskiemu, aktor mylił się w tekście a częste pauzy w jego wypowiedziach sprawiały wrażenie nienaturalnych i niezaplanowanych…

Na scenie pojawili się również: zawsze uśmiechnięta na bis Maria Rybarczyk i często poważny po bisie Waldemar Szczepaniak. W rolach mocno drugoplanowych, aczkolwiek milo mi było zobaczyć znane poznańskie twarze.

Cytując głównego bohatera: „Żeby w kwestii tej nocy była pełna jasność”

– Spektakl trudny, ale  sposób inscenizacji Jerzego Satanowskiego pozwala nawet mniej zainteresowanym Barańczakiem widzom  wciągnąć się w studnie gry słownej pachnącej dobrą grą aktorską.

Reklamy
Otagowane , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: