„Pokłosie” czyli prawda w oczy kole.

kr

Oburzony polak. 

Telewizja publiczna uwielbia emitować złoto kinematograficzne nocą. Czasami nawet bardzo późną nocą… niestety. Z filmem „Pokłosie” reżyserii Władysława Pasikowskiego spotkałem się po północy. Gdyby nie stresujący dzień i słabe działanie melisy, moje oczy nie przytuliłyby tytułowego arcydzieła.  Produkcja skutecznie zagłuszyła wołania Morfeusza i zaprosiła mnie do posłuchania historii, której długo nie zapomnę. Tytułowy obraz, to opowieść o dwóch braciach, dla których życie napisało dwa (diametralnie różniące się od siebie) scenariusze. Starszy z braci Franciszek Kalina (w rolę wcielił się długo niedoceniany, Ireneusz Czop) po wielu latach spędzonych w Ameryce, wraca do Polski. Na miejscu dowiaduje się o problemach swojego młodszego brata, Józefa – w te rolę wcielił się Maciej Sztur, którego warsztat aktorski raził monotonią i brakiem kreatywności. Okazuje się, że zamieszkały na odziedziczonej po rodzicach roli Józef, zdewastował jedną z wiejskich ulic. Z pozoru prozaiczne i niezrozumiałe zachowanie młodszego z braci,  jest namiastką wielkiej tajemnicy, do której rozwiązania prowadzi droga splamiona krwią wielu ludzi.

„Pokłosie” w przystępny i bardzo wyrazisty sposób, dotyka problemów historycznych, które są dla Polaków niewygodne.

  Dla jakiego Polaka wygodny jest fakt, że nasi dziadkowie aby uratować swoje rodziny, wzbogacić się lub zdobyć względy wroga mordowali Żydów?

No właśnie. Oglądając omawianą produkcję, stawiałem sam sobie pytania: co zrobiłbym gdybym miał wybierać miedzy  życiem rodziny, a sąsiadów pochodzenia żydowskiego? Miedzy majątkiem i ziemią rolną, a życiem sąsiadów pochodzenia żydowskiego?  W pierwszym wypadku wybrałbym rodzinę.  W drugim natomiast, majątek i ziemię. Dlaczego? Ponieważ zawsze wybierając oficjalnie  życie Żydów*, czekałby na mnie niemiecki nabój. W przypadku nieoficjalnego wyboru, musiałbym się zastanowić. Rozważyć bezpieczeństwo własne i mojej rodziny. Jedno jest pewne. Na dzień dzisiejszy. uważam ,że znajdując się w sytuacji**, w której warunkiem życia mojej rodziny jest śmierć innego człowieka, sam niejednokrotnie pociągnął bym za spust. Jeśli któryś z Was, drodzy czytelnicy robi w tym momencie „wielkie oczy” i podświadomie wyzywa mnie od najgorszych, hm… ma do tego prawo.

*w tamtych czasach.

**mówię w tym momencie o sytuacji nacisku i wyboru dyktowanego przez jednostkę silniejszą, np. Niemcy najeżdżają nasz kraj, wbijają mi się na chatę i dają pistolet. Każą zabić albo swoją  matkę albo pięciu sąsiadów.  Jeśli nie dokonam wyboru, Niemcy zabiją wszystkich w bloku. Yh… Mam wyobraźnię, wiem.

Wróćmy jednak do tytułowej produkcji. Niesamowita historia, napisana przez Władysława Pasikowskiego to głośny krzyk dobrego polskiego kina! Mimo późnej godziny seansu, z każdą sekundą filmu moja ciekawość rosła, a  wrażenia estetyczne nabierały rumieńców.  Warto też wspomnieć  ,że twórcy filmu w doskonały sposób pokazali „drugą stronę medalu” polskich wsi.  Polacy przyzwyczajeni do swojskich obrazów  z „Złotopolskich” i „Rancza”, znajdą w  filmie „Pokłosie”  szkice brutalnej rzeczywistości polskich prowincji*.

*Nie zmienia to faktu, że zachowania i myślenie ludzi w Polsce, nie jest zależne od tego czy mieszkają w mieście, czy na wsi.

Advertisements
Otagowane , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: