Łukasz Gołębiewski „Melanże z Żyletką” czyli czego nie czytać…

frr

Dlaczego!?@#$

Kilka dni temu w rączki wpadła mi książka nijakiego Pana Łukasza Gołębiewskiego… Żałuję…Pierwszą książką, jaką miałem wątpliwą przyjemność przeczytać, była pozycja pt. „Melanże z Żyletką”. Doświadczyłem po raz kolejny na własnej skórze przysłowia „książki nie należy oceniać po okładce”. A nie ukrywam, że okładka tej książki wyglądała świetnie. Nawet tytuł napawał mnie nadzieja, że dotknę mocnej literatury z pazurem. Jak już się chyba zorientowaliście, pazur okazał się jedynie drewnianą atrapą wypchanego modelu martwego orła, który z aparycji przypominał gołębia. Autor książki przedstawia nam historię mało atrakcyjnego pisarza alkoholika, który przez kolejne rozdziały opowiada o swoich seksualnych przygodach z małoletnią narkomanką. Praktycznie możemy opowiedzieć fabułę książki w kilku zdaniach. Mężczyzna po pięćdziesiątce z brzuszkiem (podający się za świetnego pisarza) nawiązuje (momentami wręcz haczący o pedofilię) kontakt z młodą dziewczyną. Przez całą książkę razem piją, ćpają i uprawiają sex*. W ostatnim rozdziale (w jak mniemam, różnie pojmowanym podwójnym dnie historii) główny bohater uśmierca tytułową Żyletkę i wypycha ją niczym eksponat z polowania.

I tak żyją(?) długo(?) i szczęśliwie(?).

Ona- wypchana lalka, on- zakompleksiony, chory pseudo artysta.

*(jest on opisywany w sposób wulgarny, nieestetyczny i monotonny)

Mimo dużego zniechęcenia, postanowiłem dać panu Łukaszowi Gołębiewskiemu drugą szansę. Stwierdziłem, że „Melanże z Żyletką” to efekt gorszego okresu twórczego, który każdemu może się przytrafić. Sięgnąłem po inny tytuł Pana Łukasza: „Xenna moja miłość”.

Książka chyba naprawdę niczym się nie różniła od poprzedniej. Choć, może jedynie tym, że autor zmienił imie bohaterki. Pan Łukasz Gołębiewski sprawia wrażenie jakby miał głęboko gdzieś czytelnika swoich tekstów. Mówi nawet o tym w sposób metaforyczny, za pomocą przedstawionych poglądów głównego bohatera (który w każdej z tych pozycji jest pisarzem w dojrzałym wieku).

Rozbawił mnie fakt jak często autor cytuje teksty piosenek, horoskopy itp. Odbieram to jako  „nabijanie tekstu” przez pisarza, a raczej „pisarza”.

Jak najdalej do tego typu twórczości. Nie polecam!

Advertisements
Otagowane ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: