„Dzień taty” – czyli poszepczę wam o najlepszym ojcu na świecie i nie będzie to wpis cukierniczy.

ojciec.jpg

Fajnie, że jesteś.

Cześć i czołem! Dziś trochę prywaty na moim blogu. W związku z Dniem Ojca postanowiłem poszeptać o moim tacie i przybliżyć wam nieco jego sylwetkę. Więc tak: ma 170 centymetrów wzrostu, waży… Żartowałem. Nie w ten sposób. Na blogu wspominałem o moim tacie kilkukrotnie. Zazwyczaj przy okazji jakiś osobistych refleksji lub recenzji sztuk teatralnych, które wspólnie przytuliliśmy zmysłami. Dziś słowo na temat mojego taty z nieco innej perspektywy. Tak naprawdę nigdy nie pisałem na moim blogu o moich rodzicach, w tym o ojcu Mariuszu Figaj. Mało kto wie, że mój tato również zajmuje się szeroko rozumianą sztuką, z naciskiem na wszystko co ma jakikolwiek związek ze słowem pisanym – ale o tym za chwilę. Mój tato urodził się pewnego dnia – zabiłby mnie gdybym podawał tego typu dane publicznie – i jest dyplomatycznie mówiąc PO czterdziestce. Mój tato wychował się w dużej rodzinie i ma liczne rodzeństwo. Jego tato – a mój dziadek – był zawodowym wojskowym, mama -moja babcia – zajmowała się domem i dziećmi. Rodzice mojego taty poznali się w górach, skąd pochodzi moja babcia.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Mirror House” – czyli sztuka nie jedno ma imię, pogadajmy o lustrzanym domku w Izabelinie.

szklany dom.jpg

Cudo w lesie.

Cześć i czołem! W związku z permanentnym remontem mojej kawiarenki, mam w ostatnim czasie słabość do tematów związanych z architekturą. Architekturą, która w naturalny sposób jest częścią szeroko rozumianej sztuki i kultury. Tytułowa kompozycja architektoniczna  już niedługo stanie w podwarszawskim Izabelinie, na skraju Kampinosu. W tytule trochę niefortunnie użyłem słowa „domek”, w rzeczywistości jego powierzchnia to aż 400 metrów kwadratowych! Autorem projektu jest Marcin Tomaszewski z REFORM architekt, a jego dzieło nosi – w mojej opinii nieco niekreatywną – nazwę „Mirror House 2”. Dwójka w nazwie spowodowana jest faktem, że REFORM architekt ma już na swoim koncie jeden lustrzany projekt domu. Personalnie tytułowy projekt budzi we mnie zachwyt i zaciekawienie. Dom wydaję się „lewitować” wśród drzew, a jego lustrzana konstrukcja sprawia, że obiekt wizualnie staje się częścią zielonego krajobrazu. Naprawdę bardzo smaczny kawałek kultury. Poniżej gotowa do przytulenia zmysłami galeria, a jeszcze dziś na moim fp album zawierający wizualizację wnętrza tytułowego projektu. Do napisania niebawem! 🙂

Czytaj dalej

Otagowane , ,

„O sztuce inaczej” – czyli sołtys i radny w roli świętych na witrażach kościelnych w w Dargosławiu.

witraaaa

Tego jeszcze nie grali.

Dziś chciałem popisać trochę ambitniej – „ale się nie da”. Absurdy naszego kraju rywalizują zaciekle w nienazwanej konkurencji, którą są social media. Dziś na tapecie witraże z kościółka w Dargosławiu. W małej miejscowości mieszczącej się pod Gryficami, w oknach budynku sakralnego zamontowano witraże. Niby nic niezwykłego… gdyby nie fakt, że podobizny świętych zakryto zdjęciami sołtysa, radnego i b. wójta. Trzymajcie mnie bo wpije słabą kawę. Technika witrażu znana była już w starożytności, jednak została rozpowszechniona od wczesnego średniowiecza, a rozwinęła się w sztuce gotyckiej. Głównymi bohaterami witrażów – w szczególności w budownictwie sakralnym – byli Bogowie i osoby „święte”. Dziś ich miejsce w Dargosławiu zajęli „panowie trzymający władzę”. Świętym Markiem został były wójt gminy Brojce Wiktor Iwaniec. Tuż obok niego pojawiła się postać świętego Jana z twarzą miejscowego sołtysa Zbigniewa Kruka. Drugie okno ozdobił święty Łukasz z wizerunkiem Bogdana Łakomego, obecnego radnego rady powiatu gryfickiego. Świętemu Mateuszowi twarzy użyczył radny gminy Brojce – Jan Herman.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Internet ogłupia” – czyli niedzielne szepty, Pan Chajzer w roli hejtera i zapowiedzi dużych zmian na blogu.

killlll

Poranne szepty.

Czasami żałuję, że jestem użytkownikiem internetu. Niemniej jednak nie chciałbym tego zmieniać – śmierdząca hipokryzja. Niedziela rano. Wstaję wypoczęty, zaparzam sobie kawę, myję ząbki i siadam z gorącym napojem do laptopa. Przeglądam Facebooka i nie wierze w to co widzę. Jakiś czas temu fp „Satyra polityczna” umieścił na swojej stronie bardzo słabego mema, w którym jakiś idiota nabija się ze śmierci syna Pana Filipa Chajzera. Wspomniany mem został oczywiście oblany wiadrami krytyki ze strony internautów. Nie dziwie się. Sam bardzo rygorystycznie potępiam tego typu „internetową twórczość”. Pan Chajzer jednak nie wytrzymał presji i w emocjach odpowiedział na wspomniany post fp „Satyra polityczna”. Problem w tym, że odpowiedział nienawiścią… i to bardzo niesmaczną nienawiścią. Bezmózgi w internecie są i będą. Mimo wielu emocji uważam, że Pan Filip powinien pokazać trochę więcej klasy. Niestety tak się nie stało. Pan Chajzer w bardzo wulgarny sposób zachęcał na swoim fp do wymierzenia społecznego linczu na administratorze fp „Satyra polityczna” – podając przy tym dane personalne owej osoby.

Czytaj dalej

Otagowane

„Samotność inspiruje” -czyli o artyście, który przeżył 25 lat w jaskini i nie próżnował.

ra.jpg

Szacunek.

Cześć i czołem! Dziś króciutko o kulturze. Tym razem o rzeźbie, a raczej synonimicznej siostrze wspomnianej dziedziny sztuki. Tytułowy bohater dzisiejszego wpisu to niesamowity artysta, który dla „sztuki” odizolował się od świata zewnętrznego i przez 25 lat praktykował swoją pasję w jaskiniach Nowego Meksyku, w USA. Tak, dobrze przeczytaliście. Poznajcie Ra Paulette – artystę, który postanowił poświecić się swojej pasji w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przez lata zamieszkiwał jaskinie w odosobnieniu, jego jedynym towarzyszem był pies – jakie to urocze 🙂 . Być może nazwisko tytułowego bohatera jest wam znane. O Ra nakręcono film dokumentalny ‘Cavedigger’, który nominowany był do Oscara. Jeśli w tym miesiącu czas pozwoli, to z wielką chęcią przytulę wspomniany obraz zmysłami i podzielę się z wami komentarzem na blogu. W poniższym wideo możecie zobaczyć efekt pracy wspomnianego artysty. Dziś bardzo krótko, ale treściwie. O Ra chciałem napisać na moim blogu w maju, niestety od miesiąca szukałem moich notatek, gdzie „ku pamięci” zapisałem sobie nazwisko owego dżentelmena. Życie.

Czytaj dalej

Otagowane

„Artysta Śmieć” – czyli potencjalny koniec umów o dzieło i aktor/muzyk przyrównany do maszyny.

no art

No Art.

Unikam na moim blogu tematów związanych z polityką… ale… No właśnie. Po prostu ręce opadają. Rozmawiałem w zeszłym tygodniu ze znajomym, który pracuje w jednym z poznańskich teatrów. Narzekał na natłok pracy i tysiące formalności związanych ze zmianami umów z aktorami. Tym razem nie chodziło o „dobre zmiany” w obsadach spektakli – a o coś jeszcze bardziej bulwersującego. Od jakiegoś czasu domy kultury, teatry i orkiestry „na wszelki wypadek” zamieniają umowy o dzieło na zlecenia. Już drugi raz w tym roku Sąd Najwyższy (SN) orzekł: aktorzy i muzycy to nie twórcy, ale zaledwie odtwórcy. Dlatego muszą odprowadzać składki do ZUS. Tak to jest, kiedy za sztukę biorą się osoby, które nigdy nie powinny w jej kuluarach podejmować jakichkolwiek decyzji. Według „panów przy stołkach” aktor/muzyk jest jedynie odtwórcą sztuki stworzonej przez „twórce”. Odtwórca w tym rozumieniu to jedynie bezmyślna maszyna pozbawiona własnej kreatywności. Sytuacja o której mowa trwa od dłuższego czasu. Pamiętam że, już kilka lat temu miałem wątpliwą przyjemność przeczytania artykułu opisującego synonimiczną historię.

Czytaj dalej

Otagowane , ,

„Chirurgia w sztuce” – czyli mocny kawałek kultury, Klaudia Sroka i klimat rodem z The Walking Dead.

klaudia sroka

Podniecony kanibal.

Witajcie moi kochani. Mamy poniedziałek i na tapecie obiecany wpis o pewnej specyficznej polskiej artystce. Ych. Jak dobrze znowu mieć sprawny komputer. Dzisiejszy post miał się pojawić już w zeszłym tygodniu. Jednak przez awarie „wiatraczka w laptopie” wszystkie publikacje w tym tygodniu mają etykietę „z opóźnieniem”. Życie. O Klaudii wspominałem już na blogu 1. czerwca w zapowiedziach. Z tytułową bohaterką dzisiejszego wpisu znamy się już ponad piętnaście lat 🙂 . Twórczość Klaudii Sroki przykuła moją uwagę już jakiś czas temu. Kiedy zobaczyłem jej prace na jednej z platform społecznościowych – nie wiedząc jeszcze, że jest to jej twórczość – pomyślałem, że stało się jej coś potwornego. Nic bardziej mylnego. Stało się jej coś wspaniałego. Dwa tygodnie temu postanowiłem napisać do Klaudii i zapytać o możliwości napisania wpisu na temat jej twórczości. Jak się pewnie domyślacie usłyszałem od Klaudii sakramentalne „tak”. Poniżej fragment mojej rozmowy z Klaudią Sroką i jej kilka słów na temat swojej dość kontrowersyjnej twórczości. W stópce dzisiejszego wpisu znajdziecie również przykłady twórczości Klaudii, które trudno „ominąć” wzrokiem.

Czytaj dalej

Otagowane , , ,

„Mała awaria” – czyli wszystko jest takie, jakie być powinno. Nawet wiatraczek w laptopie.

ogród

Wróciłem.

Cześć i czołem. Dziś wpis bardziej prywatny. Ostatni tydzień był dla mnie jedną wielką zmorą przykrych doświadczeń. Awaria w mieszkaniu i brak ciepłej wody, fachowiec pracujący w lokalu zapadł się pod ziemię, na uczelni młyn w związku z końcówką semestru, zbliżająca się poprawka z certyfikatu językowego, sprawa znalezienia nowego mieszkania i przeprowadzki, a do tego wszystkiego moje narzędzie pracy – laptop – odmówił mi posłuszeństwa. Tak, właśnie dlatego od tygodnia nic nie opublikowałem na blogu. W piątek myślałem, że po prostu zwariuję. Musiałem coś zrobić. Uciec… a może raczej dać sobie możliwość spojrzenia na to wszystko z dystansu. Zaczynał się upragniony – podobno – weekend. W sobotę po pracy stwierdziliśmy z Kasią, że pakujemy tyłki i jedziemy na wieś. A dokładniej na działkę moich rodziców. Przytuliliśmy zmysłami nasz ogródek, podlaliśmy kwiatki i skosztowaliśmy odrobinę świeżego – pozbawionego zapachu miasta – powietrza. Wróciliśmy do Poznania i rozpocząłem tydzień trudnych wyzwań przyprawionych brakiem dostępu do wirtualnej rzeczywistości. Wiecie co? Było warto.

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Ukryte Matki” – czyli lekko spóźniony, lekko dziwny, mocno kulturalny wpis na dzień dziecka.

sselifpotworneoirg

Wiktoriański absurd.

Dzień dobry. Dzisiejszy wpis miał pojawić się już wczoraj. Jednak w związku z moimi – wczorajszymi – prywatnymi wypocinami, postanowiłem opublikować go w dniu dzisiejszym. Jeżeli wspominam już o moim ostatnim poście, pragnę sprostować jedną kwestię. Wczoraj wróciłem z pracy do domu i pierwsze co usłyszałem od Kasi to słowa „Nie zgadzam się z twoim wpisem”. Dokładniej rzecz ujmując, Kasia miała słuszne uwagi o zwrot, którego użyłem we wczorajszym poście, cyt. „predyspozycje językowe”. Naturalnie jako potencjalny socjoterapeuta wiem, że w rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak „predyspozycje językowe”. W dniu wczorajszym użyłem owego zwrotu, traktując go jako pewnego rodzaju skrót myślowy. Skrót myślowy nie mówiący o indywidualnych zdolnościach do nauki języka, a o fizycznych możliwościach czasowych – gdzie student dzienny odbywając w tym samym czasie praktyki/przygotowania merytoryczne/ sesje/ pisanie pracy licencjackiej nie jest w stanie opanować w tak krótkim czasie języka obcego na poziomie „perfect”.  Tyle w kwestii sprostowania wczorajszego posta. Hm… Wpadłem na pewien pomysł…

Czytaj dalej

Otagowane ,

„Figaj na czerwiec” – czyli zdziadziały przez politykę, ubrudzony gipsem przez życie.

dziadooooooooooooooo

No dzień dobry.

Wszędzie polityka, aż rzygać się chce. Przepraszam za kolokwializmy na wstępie. Chciałem pod koniec ubiegłego miesiąca napisać słowo na temat głośnych wydarzeń kinematograficznych, które odbyły się kilka dnie temu – za równo w Polsce, jak i na świecie. Gdy tylko zobaczyłem relacje, wyniki i wypowiedzi laureatów stwierdziłem, że świat polityki zeżarł już arenę sztuki kinematografii do końca. Trudno, o polityce na moim blogu pisać mi się nie chce. Po artykułach dotyczących cenzury w teatrach, do dziś dostaję soczyste maile od fanatyków źle rozumianego patriotyzmu. No cóż. Taki mamy klimat. Dzisiejszy wpis tradycyjnie – jak na każdy pierwszy dzień miesiąca przystało – ma bardzo luźną formę. W moim malutkim świecie bardzo dużo się zmieniło – a właściwie nadal się zmienia. Jak niektórzy z was wiedzą, postanowiłem otworzyć kawiarnię artystyczną w moim mieście. W związku z realizacją owego postanowienia topię się kolejny miesiąc w tynku i farbie. Tak, dobrze rozumiecie. W lokalu trwa permanentny remont. Prace wykończeniowe powinny być skończone pod koniec maja. Mamy czerwiec i wiele zadań do wykonania przed sobą. Do tego jeszcze ta papierologia…

Czytaj dalej

Otagowane ,