Największy lump w Zamościu – czyli szukamy butów do joggingu :) .

Reklamy

„Mamy tutaj mały remont” – czyli słowo o tajemniczym projekcie i wznowienie kanału na YouTube.

remont

Budujemy się na nowo.

Tak sobie siedzę i myślę… W ostatnich prywatnych wpisach wspominałem wam o „tajnym projekcie”, który zabiera mi bardzo dużo czasu. Obiecałem powiedzieć więcej na jego temat, więc piszę… mówię… a jednak piszę. Od dawna chciałem założyć swój kanał na platformie YouTube. Zaintrygowany nowymi trendami stworzyłem własny kontent, który spotkał się z zaskakująco szerokim odbiorem. W przeciągu miesiąca kanał zdobył ponad 500 subskrypcji. Byłem w szoku. Niemniej jednak kontent, który stworzyłem zupełnie nie pasował do charakteru mojego bloga pisanego. Był przerysowany, groteskowy i momentami bardzo wulgarny. Na początku chciałem połączyć witrynę „figajpisze” z nowym kanałem na YouTube. Z czasem stwierdziłem jednak, że to dwa różne światy, które nie powinny się ze sobą mieszać. Tutaj na blogu podpisuję się pod treściami własnym nazwiskiem, na wspomnianym kanale używam pseudonimu. W związku z powyższymi stwierdzeniami pozwólcie, że nie zdradzę wam informacji dotyczących szczegółów mojego nowego projektu. Utrata anonimowości i różnice w formie to nie jedyne argumenty, które warunkują moją decyzję.

Czytaj dalej

Otagowane

„Czym chata bogata!” – czyli naiwny obraz obłudy udający dobrą francuska komedię.

czymchata

Widzisz i nie grzmisz.

Cześć! Co tu dużo mówić, czas wrócić do pióra – a właściwie klawiatury. W zeszłym miesiącu wybraliśmy się z Kasią do kina, chcieliśmy obejrzeć coś „lekkiego i niepozbawionego treści”. Całe miasto zalane plakatami tytułowej produkcji… więc dlaczego nie? Tym bardziej, że ktoś podjął się podobno próby zrobienia komedii o najbardziej kontrowersyjnym problemie ostatnich miesięcy. Chciałbym aby była jasność, nie będziemy mówić dzisiaj o polityce. Tematem wpisu jest film. Niestety. Jeżeli czytacie mojego bloga dłużej niż 2. minuty – jak ja uwielbiam to zdanie – to wiecie, że uwielbiam francuskie komedie i ich specyficzne poczucie humoru. Niestety wychodząc z seansu „Czym chata bogata!” czułem się jak weganin wychodzący od rzeźnika. Tytułowy obraz w żaden sposób nie ugruntował mojej dotychczasowej opinii na temat francuskich produkcji. Krótka i bardzo banalna historia, w której komizm oparty jest na zderzeniu dwóch – fałszywie przedstawionych – światów. Świata bogatych intelektualistów i świata ubogich prymitywnych cwaniaków z „honorem”. Spróbuję w kilku słowach nakreślić wam fabułę owej produkcji.

Czytaj dalej

Otagowane ,